Igrając z ogniem - Tess Gerritsen - recenzja


Autor: Tess Gerritsen
Tytuł: Igrając z ogniem
Tytuł oryginalny: Playing with fire 
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 320

Słynna autorka medycznych thrillerów Tess Gerritsen ponownie gości na moim blogu. Jakiś czas temu miałam przyjemność czytać jej ubiegłoroczną powieść.  Jest to niewątpliwie nietypowa książka, z uwagi na to, że na jej potrzeby, autorka porzuciła główny motyw przewodni swoich prac. Tym razem skupiła naszą uwagę nie tylko dzięki swojemu genialnemu warsztatowi pisarskiemu, ale także tematyką książki.

Narracja podzielona jest na dwie części; pierwsza, skupia się na życiu utalentowanej skrzypaczki - Julii Andsell i jej życiu rodzinnym. Bohaterka w czasie pobytu we Włoszech, wchodzi w posiadanie zapisu nutowego, w czasie, gdy gra go na swoim instrumencie, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jej córka zabija kota, a później rani rodzicielkę. Przepiękny walc, ukrywający się pod zapisem nutowym budzi grozę już od pierwszej chwili, wiążę się z nim niesamowita opowieść, którą autorka wplotła w drugiej części, toczącej się w realiach czasów II wojny światowej. Wtedy właśnie poznajemy historię niesamowitego skrzypka i lutnika - Lorenza. Te dwa, z pozoru jakże odbiegające od siebie losy różnych ludzi, są ze sobą powiązane.

Tess umiejętnie łączy wątki, nie pozwala czytelnikowi nudzić się nawet przez chwilę. Posiada znakomity dar, dzięki któremu po prostu chce jej się słuchać, chłonąć wszystko, co powie czy napisze. Jednak było w tej książce coś, co nie do końca mi się spodobało. W czasie, gdy poznawałam przygody szpitalne, byłam zaintrygowana i nie chciałam przerywać czytanie. W momencie, kiedy autorka przeskoczyła do lat 30 XX w. by zapoznać nas z relacją między Lorenzo i jego miłością, Laurą, coś się niszczy. Po dreszczyku emocji nie ma śladu, a my czytamy o uczuciu łączącym dwójkę nieszczęśników, którzy nie mogą być razem. Co zaczyna zalatywać typowym romansidłem.


Mimo barwnych opisów Weneckich uliczek, miejsc, w których bohaterowie się znajdują, miałam nieodparte wrażenie, że książka jest płytka. Relacja między Julią i jej córką mogłaby być bardzo dobrze poprowadzona przez Tess, jednak większą uwagę autorka skupiła na manuskrypcie i odnalezieniu go przez bohaterkę. Przez co mam wrażenie, że ten wątek został trochę porzucony.

Książkę czyta się bardzo szybko, jednak mimo poznawania ważnych spraw, historii, która naprawdę mnie interesuje, nie mogłam się wczuć w całą tą sytuację. Nie mniej jednak, pozycja jest lekka, do przeczytania w jeden wieczór. Bardzo sympatyczna. Myślę, że dla osób, które jeszcze nigdy nie miały styczności z twórczością Tess Gerritsen, będzie to idealny początek.

Komentarze

  1. Znam twórczość Tess Gerritsen i szczerze mówiąc podobaly mi się bardzothrillery medyczne, ale romanse kryminalne już mi nie do końca odpowiadały. Fabuła tej o której piszesz brzmi zachęcająco, chyba czas ponownie sięgnąć po książkę pani Gerritsen 🙂 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też skłaniam się bardziej ku thrillerom medycznym, jednak to była jedyna książka Gerritsen jaką znalazłam :)
      Ja również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tej autorce, ale chyba wszystko przede mną. Fabuła zachęca do sięgnięcia po tę pozycję!
    Pozdrawiam,
    BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze swojej strony mogę polecić twórczość tej pani :D

      Usuń

Prześlij komentarz