niedziela, 11 listopada 2018

Dywizjon 303. Historia prawdziwa - recenzja


Reżyseria: Denis Delić
Scenariusz: Jacek Samojłowicz, Krzysztof Burdz
Gatunek: Wojenny, Akcja
Produkcja: Polska, Wielka Brytania

Dywizjon 303. Historia prawdziwa była produkcją, która bardzo długo czekała na swoje 5 minut. Jeszcze za nim rozpoczęły się zdjęcia trwała długa walka o dofinansowanie, problemy produkcyjne, zmiana reżysera podczas zdjęć, szukanie drugiego dystrybutora po konflikcie z pierwszym. Czyżby ten film od samego początku był skazany na klęskę?

O samej fabule chyba wspominać nie muszę- każdy słyszał o tej ekranizacji. Kina oblegane były przez dzieci i młodzież, które praktycznie w obowiązku miały zobaczenie go, a dorośli spotkali się z plakatami reklamującymi.

Sam film pod względem technicznym wykonany jest dobrze, jednak scenariusz? W ramach ciekawostki przeczytać możemy, że skrypt był wielokrotnie zmieniany, co zresztą widać po wszechobecnym chaosie. Niedokończone wątki czy chociażby wątek miłosny, który na chwilę się pojawił, jednak równie szybko znikł. W samym filmie pojawia się pewna analogia- dobra zabawa,, walka w powietrzu, dobra zabawa w pubie. Mam jedno pytanie; ile można?

Była jeszcze jedna rzecz, która w tej produkcji mnie dotknęła- niewykorzystany potencjał aktorów. Cóż z tego, że historii przewodził Jan Zumbach (Maciej Zakościelny czy Witold Urbanowicz (Piotr Adamczyk), jeśli dywizjon liczył jeszcze kilku bohaterów, którzy w tym filmie zostali zepchnięci na boczny tor. Według mnie każdy z nich zasługiwał na swoją chwilę, na docenienie. I nie, dla mnie wymienienie ich pod koniec ekranizacji to zdecydowania zbyt mało.

Zakończę jednak miłym akcentem. Rzecz, która spodobała mi się i może nawet delikatnie pobudziła we mnie patriotyzm to scena, w której król Jerzy VI składa lotnikom gratulacje za zasługi- w końcu dobrze jest czuć się docenionym, prawda?

Ocena: 6/10

niedziela, 28 października 2018

Lissy - Luca D'Andrea - recenzja


Autor: Luca D'Andrea
Tytuł: Lissy
Tytuł oryginalny: Lissy
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Liczba stron: 427

Od bardzo dawna nie czytałam książki, po której lekturze nie wiedziałabym co powiedzieć. Kompletnie brakuje mi słów. Jak na początku nie mogłam się w nią wgryźć, dłużyła mi się i nie zapowiadała się zbyt emocjonująco, tak jej późniejsze tempo zwyczajnie wbiło mnie w fotel. 

Lissy to historia młodej kobiety, która postanowiła zmienić swoje życie i odejść od bogatego męża kryminalisty. Niestety podczas ucieczki doszło do wypadku, Marlene rozbiła samochód i straciła przytomność.  Na ratunek przyszedł jej nieznajomy mieszkający wysoko w górach. Mężczyzna, choć z początku nieświadomy, kilkukrotnie uratował ją z opresji. 

Ta książka jest jedną z tych, o których nie można powiedzieć zbyt wiele, żeby przypadkiem nie zdradzić istotnego elementu fabuły. I chociaż bardzo bym chciała opowiedzieć o niej wszystko, co tylko możliwe- nie mogę. Nie chciałabym zepsuć Wam niespodzianki. Nie chciałabym Wam odbierać możliwości poznania tej historii.

Mimo iż w przeszłości miałam okazję czytać wiele nowości na rynku wydawniczym- bardzo rzadko trafiała się pozycja, której faktycznie udałoby się mnie zaskoczyć. Tutaj, choć zdarzały się części dosyć typowe, większość tej opowieści zapierało mi dech w piersi. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę miała okazję sięgnąć po inne powieści tego autora. 

Ocena: 9/10

poniedziałek, 22 października 2018

Książka o miłości - Jerzy Nowak, Maria Andruszkiewicz- Nowak - recenzja


Autorzy: Jerzy Nowak, Maria Andruszkiewicz- Nowak
Tytuł: Książka o miłości
Wydawnictwo: Wydawnictwo Austeria
Liczba stron: 137

Postanowiłam nieco zaburzyć rytm mojego bloga. Mimo, że zazwyczaj posty pojawiają się tutaj co dwa tygodnie w niedzielę, dzisiaj, z okazji moich 16 urodzin postanowiłam napisać o książce szczególnie dla mnie ważnej. O książce, która mimo prostoty- zapada w pamięć.

Są takie (auto)biografie, które mimo szczerych starań autora niejednokrotnie zamiast przekonać nas do bohatera- zwyczajnie nas do niego zniechęcają. Czy to przez podjęte decyzje, czy przez nietypowe zainteresowania i zwyczaje. Są jednak i takie, które rozkochują nas w sobie od pierwszej strony. Tak jest właśnie w przypadku tej niezwykłej książki.

Pozycja przybliża nam obraz życia Jerzego Nowaka- niesamowitego aktora. Jest zbiorem jego lepszych i gorszych momentów w życiu. Jest również miejscem, w którym poznamy wiele ciekawych anegdotek, ale i prawd, którymi możemy się kierować. Przede wszystkim jednak zawiera rady i niesamowite teatralne historie.

Rzadko się zdarza, żeby w jakiejś książce, szczególnie w autobiografii, klimat utrzymywał się przez każdą kolejną stronę. Klimat spotkań towarzyskich, klimat starego teatru czy klimat dawnych restauracji, na których wspomnienie łza kręci się w oku.

Co ciekawe, spodziewałam się po tej pozycji wiele. Zwyczajnie chciałam i miałam nadzieję, że będzie dobra. Taka też była- lekka, zabawna i inspirująca.

Ocena: 8.5/10

niedziela, 14 października 2018

PSALMY - Julia Fiedorczuk


Autor: Julia Fiedorczuk
Tytuł: Psalmy
Wydawnictwo: Fundacja na rzecz Kultury i Edukacji

Psalmy zwracają się do ludzi jako gatunku. Nawołują do zmiany kierunku, do oddalenia się od patosu. Autorka zwraca naszą uwagę na beznadziejność niektórych doświadczeń i stwarza wyobrażenia o sytuacjach bez wyjścia, mimo to wiersze zawarte w tym tomiku są celebracją dobrych chwil, a przede wszystkim wdzięcznością za nie.

Początkowo nie potrafiłam wgryźć się w klucz. Miałam problem ze skupieniem się i zrozumieniem co tak naprawdę autorka ma na myśli. W momencie, kiedy do twórczości podeszłam w sposób uważniejszy, odkryłam poezję do której chcę i będę wracać w przyszłości.

Jednym z moich ulubionych wierszy w tym tomiku jest; 

Psalm XII
"wstawanie przed świtem, jasna
Wenus nad sosnami, ciemne,
ciemne pnie. wrośnięty korzeniami
głęboko w ludzkie ciało czas
(mówimy mój, mówimy nasz)
zdejmuje granatowy lakier
z powściągliwych domów i 
wytrawiony w tyglu ziemi,
najprawdziwszy, świeży dzień,
już:
siedemnaście tysięcy lat temu
ktoś ulepił figurkę zwierzęcia.
pierwsza książka
zaczynała się od słowa gniew-"

niedziela, 30 września 2018

Wakacje 2018 - podsumowanie


Wreszcie nadszedł czas na podsumowanie tegorocznych wakacji. Ponieważ minęło już trochę czasu od ich zakończenia, a wszystkie emocje opadły, mogę spokojnie i z niemałym żalem uznać, że to ich koniec.

Moje wakacje zaczęły się już w czerwcu, od wyjazdu na największe w Polsce Spotkanie Młodych. O Polach Lednickich pisałam Wam tutaj, jednak dla przypomnienia dodam, że naprawdę bardzo dobrze się tam bawiłam i zdecydowanie chciałabym do tego miejsca powracać w ciągu najbliższych lat.

Rzecz, która najbardziej podobała mi się w tym okresie czasu to fakt, że go nie zmarnowałam. Przynajmniej w moim mniemaniu. Uczyłam się, doświadczałam nowych rzeczy, spotykałam się ze znajomymi, poznałam wiele nowych osób. 

Minione wakacje to również czas rozwoju kulturalnego. Uczestniczyłam w koncertach, spektaklach, zwiedzałam interesujące miejsca, prowadziłam liczne dyskusje, czytałam wiele ciekawych książek, a przede wszystkim dużo pisałam. Być może na tym blogu nie widać zbyt wielkich tego efektów, ale planuję w niedalekiej przyszłości upublicznić kilka tekstów, o których myślę.

Pierwszy raz w życiu nie chciałam wracać do szkoły- zwyczajnie nie nudziłam się w domu. Myślę, że również dlatego, że prawie każdy mój dzień był na tyle barwny, że jedyne na co miałam chęć pod koniec, to przedłużenie wakacji o jeszcze kilka cennych tygodni czy chociażby dni.

Dziękuję każdemu, kto w jakikolwiek sposób przyczynił się do umilenia mi czasu swoim towarzystwem. Było niesamowicie. 


niedziela, 23 września 2018

Apartament w Paryżu - Guillaume Musso - recenzja



Autor: Guillaume Musso
Tytuł: Apartament w Paryżu
Tytuł oryginalny: Un appartement a Paris
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 388



Co roku o tej samej porze pisarz Gaspard przyjeżdżał do Paryża w celu napisania nowej sztuki. Stało się tak i tym razem, jednak po przylocie do kraju okazało się, że nie będzie to zwyczajny pobyt. Drogą nieporozumień w jego wynajętym mieszkaniu znalazła się również Madeline- która, tak jak i on, szukała spokoju. Już od początku bohaterowie nie przepadali za swoim towarzystwem, jednak szybko okazało się, że apartament, w którym zamieszkali kryje pewną tajemnicę. Postanowili więc połączyć siły i wspólnie rozwiązać zagadkę byłego właściciela- malarza, Seana Lorenza.

Muszę przyznać, że dawno nie miałam okazji czytać tak dobrej  książki, z tak świetnie wykreowanymi postaciami. Nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie bohaterów. Autor genialnie poradził sobie ze strefą emocjonalną. Pozwolił nam wejść w świat osób dotkniętych różnymi trudnościami. Dla jednych będzie to plus, dla innych minus, cóż- ja jestem zachwycona psychologiczną stroną tej książki.

Samo zakończenie nie wywołało efektu "wow". Mam wrażenie, że Musso odrobinę popłynął pod koniec, przez co powieść traci na wiarygodności. W żadnym wypadku nie była oparta na faktach, jednak wydawała się przyziemna, szczera i prawdziwa, natomiast rozwiązanie tej historii było zwyczajnie nierealne. 

Kiedy zobaczyłam zapowiedź tej pozycji byłam pewna, że muszę ją przeczytać. Już sam opis bardzo mnie zaciekawił. Interesują mnie tematy ze sztuką związane, więc to była książka idealna dla mnie. Dużo malarstwa, dużo ciekawostek, dużo ciekawych cytatów. odwołań. Muszę przyznać- nie żałuję czasu spędzonego na czytaniu tej pozycji, mimo że bardzo długo się rozkręcała. Musso napisał kolejną powieść, której szybko nie zapomnę.

Ocena: 8.5/10

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros

niedziela, 16 września 2018

Nadprodukcja plastiku


Dzisiejszy post będzie nieco inny od pozostałych. Krótszy oraz odbiegający od tematyki typowej dla tego bloga. Od jakiegoś czasu w internecie krążą filmiki z morzem wyrzucającym na brzeg tysiące śmieci. Media alarmują o konsekwencjach produkcji plastiku. Być może wielu z Was ma dość ciągłego powtarzania tego tematu, jednak czasem mam wrażenie, że to wszystko przewija nam się przez uszy, ale zaraz o tym zapominamy i właściwie niczego nie zmieniamy. 

Sama chcąc choć odrobinę wesprzeć walkę z plastikiem staram się nie używać jednorazowych torebek, pojemników. Całkiem przypadkowo trafiłam ostatnio na stronę z kubkami wielokrotnego użytku. Nie dość, że każdy z nich ma bardzo ładną grafikę, są przede wszystkim przyjazne środowisku. Lekkie, bardzo dobrze radzą sobie z wrzątkiem (dzięki gumowej osłonie nie sposób się poparzyć podczas trzymania naczynia) i można je myć w zmywarce bez obawy, że grafika wyblaknie czy całkowicie się zetrze.

Problem nadprodukcji plastiku może i nie dotknie nas samych, ale nie możemy zapominać o przyszłych pokoleniach, którym przyjdzie żyć z wszystkimi niedogodnościami, które będą skutkami naszych działań. Pamiętajmy o środowisku i dbajmy o nie pod każdym względem. Nawet jeśli coś wydaje się nie potrzebne, niewiele wnoszące- dając przykład innym tworzymy efekt kuli śnieżnej.